Doki Doki Literature Club! – czyli jak gra pogrywała sobie ze mną.

doki doki logo

Nie lubię VN. Jest to kategoria gier, która wymaga przynajmniej minimalnego poziomu wyobraźni, czytania ścian tekstu często o rzeczach nieistotnych i bardzo rzadko dające wybór graczowi. Kiedyś, kiedy miałem więcej czasu na „testowanie” gier może bym jeszcze przekonał się do takiej wizji. Obecnie po prostu wolę, jeśli gra lub film wypełnia część w głowie odpowiedzialną za wyobraźnię(lub ewentualnie odpalam ją w przypadku książek) i immersję pozostawiam dla gier rozbudowanych, które „zasługują” na to, aby poświęcić im nie tylko czas i uwagę ale również chęć utożsamienia się z jej zawartością.


Czym jest VN, cytując z wikipedii:

Powieść wizualna (ang. visual novel) – gra komputerowa, będąca rodzajem fikcji interaktywnej, charakteryzująca się multimedialnym przedstawieniem najczęściej obszernej, nieliniowej fabuły z pierwszoosobową narracją wraz ze statyczną grafiką w stylu anime lub żywymi obrazami, podkładem muzycznym i niekiedy głosowym.

– z tą nieliniową fabułą to różnie bywa i czasami trzeba trochę dłużej poszukać, żeby faktycznie znaleźć VNkę dającą możliwość kilku zakończeń.

Same gry w tej kategorii są różnej jakości; bywa, że ich cała rozgrywka nie przekracza godziny-dwóch i polega na „kliknij dalej” ale są też inne, o wiele bardziej rozbudowane, w których wykorzystano setki oryginalnych scenerii, kadrów postaci oraz podkładów głosowych i są to tytuły zdecydowanie bardziej ambitne.


DDLC(przyjmijmy, że będę używał częściej tego skrótu) jest darmową grą dostępna na platformie Steam albo pobierzecie ją też z oficjalnej strony(nie ma tak naprawdę większego znaczenia w jaką wersję zagracie).

Gwiazda w sieci

Jak już pisałem wcześniej na ogół nie interesuję się grami typu VN, jednak DDLC przykuł moją uwagę ze względu na częste pojawianie się w różnych miejscach w sieci. Od serwisów ze „śmiesznymi obrazkami”, po poważniejsze – pojawiały się nawet na łamach Kotaku i Rock, Paper, Shotgun. Oczywiście też masa innych serwisów, w tym również polskich. Tytuł ten po prostu odniósł ogromny sukces.

Zainteresowała mnie najbardziej informacja o tym, że jest to gra z gatunku horroru – no i jeśli jest popularna, to faktycznie coś w niej musi być(jestem niewolnikiem mainstreamu :D). W międzyczasie miałem ciekawsze rzeczy do robienia, jednak w końcu się przełamałem.

Doki Doki Boring(?) Club

yuri-dokidoki

Początek nie różni się niczym od sztampowej mangi, czy anime typu „przeciętny nastolatek buduje harem”; czyli wprost – wychodząc pewnego dnia z domu spotkałem przyjaciółkę z dzieciństwa, która zagaiła mnie, czy zapisałem się do jakiegoś klubu(w Polsce mamy raczej kółka zainteresowań, w japońskich szkołach natomiast oficjalnie widnieją kluby o różnych tematykach i popularnym jest, że uczniowie do takowych uczęszczają po zajęciach lekcyjnych). Jako leniwiec pospolity odpowiedziałem, że nie i jeszcze nad tym specjalnie nie myślałem.

Przyjaciółka próbuje mnie zachęcić, żebym „tylko” zajrzał do ich klubu. A nóż mnie zainteresuje.

Na tym etapie już wiemy, co się kręci i jak będzie wyglądać spora dalsza część materiału. Trafiamy do klubu, w którym „przypadkiem” są tylko dziewczyny, do tego wszystkie ładne(z punktu widzenia historii) i każda przedstawia się na swój sposób. Pojawiają się tutaj schematyczne charakterystyki postaci, które uświadczyliśmy wszędzie już n-razy ale nie w tym rzecz, bo to tak naprawdę jest pożywka dla osób szukających swoich waifu.

doki doki girls

Przyznam bez bicia, że część odpowiedzialna za poznawanie się z członkami klubu i sama działalność klubowa były dla mnie bardzo męczące. Interakcje są uproszczone do minimum i zarówno protagonista, jak i dziewczyny nie wykazują się nadmiernym ilorazem inteligencji; wybory własne ograniczały się najczęściej do łączenia niespójnych wyrazów tworzących poemat(którym możemy się przypodobać jednej z niewiast) oraz tym, kto pierwszy zobaczy/przeczyta swój twór.

Bohaterki są bardzo przeciętne i w zasadzie tego nie ukrywają, przynajmniej początkowo próbują takie udawać.

Grając i klikając „dalej” czekałem na ten moment „kiedy w końcu coś się zacznie… no i się doczekałem.

Doki Doki błąd

Nie, to nie jest błąd…

Zaczynają się dziać dziwne rzeczy, bohaterowie zachowują się nienaturalnie… na pierwszy rzut oka wygląda to na sytuację, którą da się stłumić w zarodku ale nagle spada cała lawina nieszczęść i pojawia się wszechobecna dezorientacja.

Nie wiem, na co mam zwracać uwagę, co faktycznie jest prawdziwe i ile jest prawdy w tym, co mówią dziewczyny. Zachodzi konsternacja.

BUM. TRAGEDIA.

… i od tego momentu nie mówię już nic więcej o samej fabule, ponieważ jest to najbardziej intrygująca i najciekawsza część gry.

Ona widzi, ona wie, ona do tego nie dopuści….

doki doki monika

Najciekawszym w tym wszystkim jest to, że gra prowadzi nas w ten sposób, że jest „świadoma”, iż czegoś się po niej spodziewamy. W takich przypadkach ciężko zaskoczyć człowieka na tyle, żeby na koniec wszystko trzymało się kupy. DDLC próbuje się nami bawić – mówi nam, że coś jest nie tak ale tylko do pewnego stopnia. Podsuwa nam pewne wskazówki ale nic nie podaje na talerzu, musimy do pewnych konkluzji dojść sami.

Po tej całej części z klubowymi „pierdółkami” zaczyna się budować napięcie faktycznie jak w jakimś horrorze, czy dreszczowcu. Możemy śledzić bardzo uważnie co się dzieje na ekranie ale niczego nie jesteśmy pewni. Gra nam daje mocno do zrozumienia, że COŚ jest nie tak.

Doki Doki Literature Club! pogrywa sobie z graczem.

Doki Doki Secret!

DDLC to nie tylko darmowa gra i reklamówka dla nadchodzących tytułów studia Team Salvato ale jest to zbiór wielu różnych(często skomplikowanych) zagadek, do których rozwiązania będziemy potrzebować trochę więcej inwencji.

Dodatkowe informacje, tajemnice i easter eggi mieszczą się nie tylko w samej grze ale również w jej… plikach. W czasie rozgrywki w folderze instalacyjnym pojawiają się pliki, które zawierają wskazówki prowadzące do rozwiązania tajemnic, powiązania bohaterów z pewnymi historiami i nie tylko.

Nie mówimy tutaj o przeciętnych zagadkach typu otwórz i znajdź – w okół gry wykształcił się naprawdę potężny fandom, który nie tylko doszukał się bardzo wielu ciekawych informacji schowanych przez twórców gry ale również próbuje na swój sposób interpretować charakterystyki dziewczyn, co się w grze tak właściwie dzieje i czym tak naprawdę jest sama gra.

Rozwiązanie „ukrytych” zagadek gry możecie znaleźć tutaj(gorąco zachęcam do pełnego ukończenia gry przed obejrzeniem materiału).

Sama gra posiada też rozbudowany FAQ(najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi), w których znajdziecie najistotniejsze informacje na temat gry i rozgrywki – Link.

PS. Wiecie, że Monikę na twitterze obserwuje już ponad 116 tysięcy użytkowników?

Doki Doki… ekhm… podsumowując

DDLC nie będzie na pewno najlepszą grą, w którą kiedykolwiek graliście. Ba! Jeśli zagrywacie się w VN-ki, to na pewno nie będzie ona też nigdzie na podium, jednak jest to naprawdę interesujące doświadczenie, które nijak ciężko będzie znaleźć w jakichkolwiek „darmowych” odpowiednikach.

Visual Novelek nie musicie trawić – w tym przypadku warto naprawdę zrobić wyjątek i poświęcić to max 4h(lub mniej – zależnie od tego, jak szybko jesteście w stanie przeczytać teksty :)).

Doki Doki Literature Club! na platformie SteamOficjalna strona gry
Wymagania systemowe

Wymagania systemowe

  • System operacyjny: Windows 7
  • Procesor: 1.8GHz Dual-Core CPU
  • Pamięć: 4 GB RAM
  • Karta graficzna: Zintegrowana karta graficzna
  • Miejsce na dysku: 350 MB dostępnej przestrzeni