Najnowsze wpisy

Colorless Life – miało być świetnie, wyszło jak zwykle…

Kupowanie gier niezależnych na platformie Steam porównać można w niektórych przypadkach do zakupu kota w worku albo raczej kota Schrödingera – świeżo nabyty tytuł może okazać się strzałem w dziesiątkę lub też całkowitym rozczarowaniem. Dzieje się tak zazwyczaj w przypadku pozycji świeżych i nieposiadających zbyt dużej liczby recenzji, bowiem jesteśmy wtedy skazani na bazowanie na niekompletnych danych, zaś jak wiadomo, materiały marketingowe potrafią obiecywać naprawdę wiele. Jedną z gier które można przytoczyć jako przykład, jest Colorless Life – zaczynało się pięknie, niestety później było już tylko gorzej. Nie oznacza to jednak, że nie warto zapoznać się z tą produkcją. Zapraszam do dalszej lektury! Czytaj dalej…

Naev – bez tutoriala się nie obędzie

Wielu twórców gier niezależnych skierowało się ostatnimi czasami ku popularnemu obecnie nurtowi – tworzą oni produkcje charakteryzujące się niezbyt skomplikowaną mechaniką oraz „pikselowatą” grafiką. Ma to bardzo negatywne konsekwencje dla rynku Indie, bowiem w efekcie do czynienia mamy z prawdziwym zalewem bliźniaczo do siebie podobnych tytułów, które na domiar złego szybko się nudzą. Na szczęście nadal powstają gry, które całkowicie odrzucają współczesne trendy, zaś jedną z nich jest opisywany tu Naev – niezależna gra akcji osadzona w kosmosie, tchnąca wręcz „duchem retro”. Zapraszam do lektury poświęconego jej tekstu! Czytaj dalej…

Hazelnut Bastille

Hazelnut Bastille – dungeon crawler z potencjałem

Wiele gier z którymi mamy ostatnimi czasy do czynienia nadal nie doczekało się premiery. Coraz popularniejsze staje się udostępnianie półproduktów, również platformach tak wielkich jak Steam. Jest to oczywisty skok na kasę, bowiem dzięki temu producenci mogą oszacować, czy opłaca się nadal inwestować w rozwój projektu. W przypadku gier niezależnych niestety również zaczynają się przejawiać podobne trendy, niemniej jest to w chwili obecnej sprawa raczej marginalna – gdy tytuł nie jest jeszcze gotowy wydawcy po prostu udostępniają bezpłatną wersję testową. Tak jest właśnie w przypadku Hazelnut Bastille, całkiem przyjemnego dungeon crawlera, którego przyszłość wygląda nader obiecująco.

Czytaj dalej…

Hikkikomori RPG – (niezbyt) epicka podróż

Przeglądając Sieć w celu znalezienia nowych gier nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż coraz więcej spośród nich jest, co tu dużo mówić, mocno abstrakcyjna. Absurd goni absurd, mieliśmy już do czynienia z symulatorami kozy i kamienia, pojawiła się nawet produkcja Indie, której celem było znalezienie ojca pod prysznicem. Zwykle jednak gdy gra ma na siebie zarobić, stawiane są ograniczenia występujących w nich udziwnień.

Inaczej sprawa wygląda jednak w przypadku tytułów stworzonych przez samych graczy, których celem nie jest zysk. W tym przypadku oczekiwać można dosłownie wszystkiego. Jak wiadomo, stworzenie gry od zera przekracza umiejętności większości śmiertelników, wobec czego aspirujący twórcy sięgają zwykle po narzędzia pokroju RPG Maker, tak jak w omawianym tu Hikkikomori RPG, który świetnie obrazuje absurdalność tytułów fan-made. Zapraszam do lektury! Czytaj dalej…

uplink logo

Uplink – tutaj hakerem każdy być może

W Sieci znaleźć można niezliczoną wręcz ilość gier, traktujących o rozmaitej tematyce. Począwszy od tak klasycznych jak walka dobra ze złem, poprzez gry hazardowe, na nietypowych tytułach kończąc. Właśnie te ostatnie wyróżniają się najbardziej na tle pozostałych, zarówno w sposób pozytywny jak i negatywny. Wystarczy zerknąć na recenzje tych dziwniejszych, jak symulator kamienia, by zorientować się co mam na myśli.

W tym przypadku weźmiemy jednak na warsztat jeden z ciekawszych tytułów przynależących do tej kategorii: Uplink. Stanowi on bazę, na której powstało w późniejszym czasie kilka, niestety mniej udanych, produkcji bazujących na podobnej tematyce. Zapraszam do lektury. Czytaj dalej…

Castlevania The Lecarde Chronicles 2 - logo

Castlevania: The Lecarde Chronicles 2, czyli nostalgiczny powrót do 2D

Gry komputerowe mają to do siebie, że ich forma i styl stale ewoluują. Nie wszystkim to jednak odpowiada, zwłaszcza fanom serii, które w skutek postępu technologicznego przeszły zmiany tak ogromne, jak przykładowo zmiana oprawy graficznej z 2D na 3D. To, jak wielką różnicę robi taki zabieg, widać wyraźnie zwłaszcza w mechanice takich tytułów jak Castlevania. Oczywistym było, że prędzej czy później pojawią się fanowskie produkcje, wykorzystujące po raz kolejny dwuwymiarową stylistykę. Tak właśnie narodziła się między innymi Castlevania: The Lecarde Chronicles z 2013 roku oraz jej tegoroczna kontynuacja, której poświęcony jest ten tekst. Zapraszam do lektury. Czytaj dalej…