Endless runner, który wyciśnie z nas ostatnie poty – Daddy Long Legs

Endless runnery wciąż stanowią jeden z najpopularniejszych (pod)gatunków gier przeglądarkowych oraz przeznaczonych na urządzenia mobilne. Tego rodzaju specyficzne zręcznościówki wymagają od gracza nie tylko popisania się umiejętnościami, refleksem, ale również planowania i opanowania niekiedy podchwytliwej mechaniki rozgrywki. Przykładem takiej produkcji jest choćby gra Daddy Long Legs na Poki, w której przychodzi nam sterować dziwnym stworzeniem wyposażonym w dwie, długie nogi.

Sama nazwa nawiązuje do angielskiego, kolokwialnego określenia na pewną rodzinę pająków, chętnie zadomowiających się w piwnicach, garażach i tego typu miejscach. Ich charakterystyczną cechą są, jak można się już domyślać, długie odnóża ułatwiające poruszanie się. W opisywanym dzisiaj tytule, główny bohater jest jednak znacznie bardziej przyjazny i sympatyczny niż, bądź co bądź, te budzące niezbyt ciepłe uczucia zwierzęta.

Naszym zadaniem, jak w większości gier tego rodzaju, jest pokonanie jak najdłuższego dystansu nie zderzając się z żadną przeszkodą, nie wpadając na przeciwników ani nie doświadczając ogólnie żadnej „zabójczej” kolizji. W Daddy Long Legs sprawa wygląda podobnie, przy czym naszym głównym oponentem jest tutaj sterowanie.

Mianowicie, do sterowania naszym sympatycznym, dwunożnym awatarem posłuży nam jeden klawisz (spacja) bądź lewy przycisk myszy – i tylko on. I tu zaczyna się zabawa. Mianowicie wciskając wybrany klawisz po raz pierwszy ruszamy lewą nogą, a po raz drugi – prawą. Jak się szybko pokonamy przejście nawet kilku metrów w ten sposób będzie nie lada wyzwaniem, co zresztą widać po załączonych do recenzji screenshotach. Za nasze postępy otrzymujemy monety oraz skrzynie, w których znajdziemy rozmaite kosmetyczne przedmioty, jak czapki dla naszego pająkowatego bohatera.

Daddy Long Legs to zdecydowanie jeden z ciekawszych endless runnerów dostępnych na przeglądarkach. Mimo że gra może na pierwszy rzut oka wydawać się wyjątkowo frustrująca, to szybko złapiemy samych siebie na tym, że spędziliśmy przy niej kilka solidnych minut, nawet jeśli nie jesteśmy fanami tego rodzaju produkcji.